W swej poczcie znalazłem list od mojego Starego Przyjaciela, którego to treść przytaczam w całości. Czepliwy staruszek się zrobił jakiś ale rację trzeba mu chyba przyznać. Zresztą sami oceńcie.
Słuchałem z uwagą ostatniego oddziałowego komunikatu i pewien fragment tekstu, który Prezes Jerzy wypowiedział, wprawił mnie w osłupienie. Otóż przytaczając rózniste paragrafy dotyczące ostatniego rozporządzenia UKE a mówiące o zasadach przyznawania tzw. Znaków okolicznościowych padło mocno podkreślane stwierdzenie, że osoba której przyznano taki znak nie ma prawa używania swojego znaku „starego”, który z automatu staje się znakiem „wolnym”. Koniec kropka. A teraz sytuacja hipotetyczna: ubiegałem się o znak z okazji zakupu nowych butów, znak taki mi przyznano na okres jednego miesiąca począwszy od jutra. Nadaję sobie spokojnie chwaląc co i rusz moje nowe buty i nawet nie wiem o tym, że do UKE przyszedł klient, który uprzejmie zapytał czy znak SP8xxx czyli mój „stary” jest wolny? No, w zasadzie to jest wolny – usłyszał. No to proszę o przydzielenie tego znaku mnie!!! No tak, jest ten znak w grupie wolnych ale przydzielić go nie możemy. A jaka jest i czy w ogóle jest, podstawa prawna odmowy przyznania mi tego znak – pyta klient. Potem następują targi i słowne przepychanki i w końcu klient wychodzi dumnie dzierżąc licencję z moim starym znakiem. Ja, w ustalonym terminie kończę pracę pod znakiem okolicznościowym czyli go po prostu nie mam i swojego „starego” znaku też już nie mam. Nie mam żadnego znaku. Konkluzja: podczas stanowienia prawa trzeba myśleć głową a nie czapką a powoływanie się w tym wypadku, na zasadę „Dura lex, sed lex” zakrawa na paranoję.
Wasz, wielce zakłopotany, Prezes Malkontent