WSPOMNIENIA Z IRAKU
Ponownie do Republiki Iraku udało mi się przyjechać w dniu 21.07.2006 roku w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego w składzie międzynarodowych sił stabilizacyjnych. Podobnie jak w czasie poprzedniego pobytu w Iraku (lipiec 2004 roku – luty 2005 roku) zajmowałem się naprawą sprzętu elektronicznego.
Irak okolice Diwaniyah

Ryszard SP8HKT w bazie Diwaniyah

Rzeka Tygrys w oddali miasto AL KUT.
Rajmund YI9RKB , Ryszard YI9KT

Ryszard YI9KT przy radiostacji
Antena GP-7

Antena Delta Loop na 80 m
Niestety czasu na działalność radioamatorską nie posiadałem dużo. Moja aktywność na pasmach odbywała się w tzw. czasie wolnym. Praktycznie wyglądało to tak, że przeważnie udawało mi się wygospodarować około godziny w czasie przerwy obiadowej oraz na kolację (10-11 GMT), (14 -15.30 GMT). Po godzinie 20.30 czasu lokalnego miałem dopiero trochę czasu dla siebie i wtedy mogłem trochę podziałać w eterze przeważnie do północy (17.30 – 21 GMT). Różnica do czasu polskiego wynosi + 2 godziny, a do czasu GMT + 3 godziny.
Propagacja w okresie mojego pobytu w Iraku na pasmach amatorskich niestety nie była najlepsza. Tutaj dodatkowo dochodziła jeszcze odległość ok. 3500 – 5000 km do moich najbliższych korespondentów w Europie. Aktywność stacji z rejonu bliskiego wschodu była znikoma, nawiązałem może kilkanaście łączności z tymi stacjami. Pasma 10 m, 12 m były prawie martwe, udało mi się natrafić na kilka otwarć propagacyjnych i przeprowadzić kilkaset łączności. Czasami otwierały się te pasma i propagacja była wzdłuż równika lub na południe, ale nie było tam za wiele aktywnych stacji. Pasma 17 m, 15 m w sierpniu i do połowy września były aktywne sporadycznie. Większość łączności jakie przeprowadziłem w tym okresie, były w pasmach 20 m, 30 m, trochę w paśmie 40 m, gdzie często o tej porze roku w Iraku pojawiał się duży poziom szumów i trzasków czasami nawet na poziomie S-9.
Antena Delta Loop na 80 m
Łączności z polską chwila relaksu
25 pażdziernika przy wydatnej pomocy Rajmunda SP1RKB zainstalowałem wcześniej wykonaną antenę odbiorczą K9AY. Jedna ramka została ukierunkowana w stronę Europy i USA, a druga w kierunku Japonii i Dalekiego Wschodu. Całość umieściłem na starym nieczynnym transformatorze wysokiego napięcia ok. 3 m nad gruntem. Usytuowanie jej tuż nad ziemią nie było możliwe ze względu na często przechodzących tam ludzi. Odbiór na niższych pasmach bardzo wyrażnie uległ poprawie. Najlepiej sprawowała się w pasmach 160 m, 80 m, w paśmie 40 m w zależności od propagacji odbierałem na verticalu GP-7 lub na K9AY.
Antena odbiorcza K9AY
Podczas pierwszego pobytu w Iraku kable koncentryczne zmieniałem ręcznie, teraz postanowiłem nie powtarzać tego błędu i GP-7, Delta Loop na pasmo 80 m i Inverted V na pasmo 160 m zmieniałem przełącznikiem w skrzynce antenowej MFJ-949E lekko zmodyfikowanej. Zamiast zacisku WIRE zamontowałem gniazdo UC-1 dla trzeciej anteny. Zabrałem także z kraju dodatkowy przełącznik anten odbiorczych, aby móc korzystać z aktualnie wybranej, beverage, obu ramek K9AY lub nadawczo-odbiorczej. Podczas rozbudowy moich anten odbiorczych największy problem miałem z brakiem dostatecznej ilości przewodów koncentrycznych.
Jak zapewne koledzy doskonale się orientują okres mojej aktywności radioamatorskiej z terenu Iraku przypadł w czasie minimum aktywności Słońca w cyklu 11-letnim, więc postanowiłem to wykorzystać i od połowy listopada aż do końca mojego pobytu skoncentrować się na pasmach 40 m, 80 m, 160 m. Całość tych prac prowadzona była pod kątem startu w zawodach CQ WW DX zarówno w części fonicznej jak i telegraficznej. Niestety pech zweryfikował częściowo te plany. W dniu rozpoczęcia części fonicznej zawodów awarii uległ nadajnik transcivera. Zamiast startować w zawodach ja rozkręcałem urządzenie w celu zdiagnozowania. Uszkodzeniu uległy tranzystory drivera oraz kilka innych elementów. W tym miejscu pragnę raz jeszcze serdecznie podziękować Ryszardowi SP8ONZ oraz mojej żonie za szybkie ściągnięcie i przesyłkę do Iraku potrzebnych części. Po dwóch dniach przerwy rozpocząłem pracę na pasmach na transciverze FT-100 Rajmunda SP1RKB. Od 12 września nie pracował on w eterze ponieważ ważność jego licencji już skończyła się, a na jej przedłużenie nie było żadnych perspektyw. Jestem mu niezmiernie wdzięczny. Niestety nie mogłem działać w pasmach 160 m, 12 m, 10 m.
Po około dwóch tygodniach dotarły do mnie potrzebne podzespoły i przystąpiłem do naprawy sprzętu. Od 18 listopada znów byłem aktywny na 9 amatorskich pasmach. Szczególnie dużo chętnych było do nawiązania łączności na 160 m, 80 m, 12 m i 10 m gdzie bywały otwarcia w kierunku Europy często z bardzo silnymi sygnałami. Ostatnia dekada listopada i początek grudnia to całkiem niezłe warunki propagacyjne na wyższych pasmach co starałem się wykorzystać. Po przeprowadzeniu ponad 23.000 łączności odmówiła dalszej współpracy ostatnia zapasowa blaszko-sprężyna sztorcowego klucza telegraficznego. Sytuacja zmusiła mnie do zakończenia pracy tym kluczem, ponieważ jakość nadawania drastycznie się pogorszyła. Kolejne łączności prowadziłem przy użyciu komputera.
Ryszard podczas CQ WW DX
Na początku grudnia przeszedłem na dwa tygodnie do pracy zmianowej na dyżury, co miało również swoje plusy, ponieważ często dysponowałem wolnym czasem w ciągu dnia. Starałem się to skrzętnie wykorzystać, co zaowocowało wieloma ciekawymi łącznościami. Jak się niebawem przekonałem pasmo drobnych awarii mnie nie opuszczało. Tym razem odmówiła dalszej współpracy turbinka dmuchawy zasilacza PS-55. Zmuszony byłem adaptować wentylator od innego poważnie uszkodzonego urządzenia do chłodzenia mojego sprzętu. Stanowiło to istotny problem, ponieważ pracując aktywnie na pasmach stosunek czasu odbioru i nadawania często wynosił jeden do jednego i urządzenie silnie się grzało. W skrajnych sytuacjach, jak chociażby zawody, posiłkowałem się dodatkowym wentylatorem Zefir specjalnie zabranym z kraju.
Od około 10 grudnia starałem się dwa razy w tygodniu pracować o wschodzie słońca na dolnych pasmach aby umożliwić również stacjom z Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej przeprowadzenie łączności. Jeśli tylko propagacja była sprzyjająca tłok w eterze panował ogromny. Często dodatkowym utrudnieniem były niektóre stacje z Europy, które przeszkadzały w odbiorze odległych sygnałów moich korespondentów z drugiej półkuli. Działanie takie pozbawione było sensu i logiki, bo przecież kilka razy w tygodniu, w godzinach wieczornych, pracowałem specjalnie dla stacji europejskich. Wielokrotnie proszony byłem o zmianę pasma lub emisji, co dało kolegom możliwość zaliczenia brakujących łączności.
W połowie grudnia po licznych opadach deszczu ( pora deszczowa ) sytuacja zmusiła mnie do przeniesienia anteny delta loop pasma 80 m kilkadziesiąt metrów dalej, ponieważ zaczęła ona powodować lekkie zakłócenia w odbiorze satelitarnym, prawdopodobnie ze względu na zmianę przewodności gruntu. Maszt został zamontowany na pięciometrowej przybudówce plus dodatkowy jedenastometrowy maszt, czyli prawie 16 m nad ziemią, a antena pod kątem 60° w stosunku do gruntu. Dolna dłuższa część trójkąta umieszczona była około 4 m nad gruntem. Odsunięcie konstrukcji w bok spowodowało ustąpienie zakłóceń i poprawę słyszalności w paśmie 80 m szczególnie na drugiej półkuli.
W okresie świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku miałem trochę więcej czasu na działalność amatorską i liczba przeprowadzanych łączności szybko rosła. Ostatnie dwa tygodnie upłynęły na zwiększonej aktywności szczególnie w pasmach 160 m i 80 m. Pracę radioamatorską z Iraku zakończyłem 15 stycznia 2007 roku o godzinie 06.31 czasu lokalnego łącznością ze stacją kolumbijską w paśmie 40 m.
Ryszard SP8HKT

Ostatnie dni aktywności na luzie
Podsumowując swoją 5 miesięczną aktywność amatorską pracując tylko w czasie wolnym od zajęć zawodowych udało mi się przeprowadzić na 9 pasmach 32.830 łączności z 219 krajami w tym 80% na telegrafii i 20% na fonii.
Band CW SSB Total |
Band CW SSB Total |
Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za przeprowadzone łączności wszystkim koleżankom i kolegom życząc wielu ciekawych DX-ów.